Podszedł do niej jej chłopak - Kacper.
-One znowu cię wkurzyły -powiedział- Nie
przejmuj się nimi.
-Wiesz akurat one mnie tylko doprawiły, od
wczoraj jestem potwornie zła i nie wiem co zrobić.
-Ale o co chodzi?- spytał.
-Później ci powiem -powiedziała -Spotkajmy się,
to nie jest dobry pomysł żebyśmy rozmawiali o tym
w szkole.
-Czemu?
-Zobaczysz.
- Dobrze- powiedział- Może spotkamy się
u mnie w domu o 18.00?- zaproponował.
-Okej.
I pognali czym prędzej do klasy.
Po jakże ciekawych lekcji historii i wielu innych
zniewalająco ciekawych lekcjach. Przyszedł czas na
długą przerwę , która trwała pół godziny. Wszyscy na
nią czekali , jak codzień . Wiktoria wyleciała z sali jak
strzała i poleciała na stołówkę do Emilki, która chodzi
do równoległej klasy.
-Przeczytałaś mojego SMS'a?- spytała.
-Oczywiście-- odpowiedziała- O co więc chodzi?
-Wiesz jestem dopiero w gimnazjum, na szczęście w
ostatniej klasie. Mam chłopaka więc wiesz ...- mówiła
tak jakby zaraz miała się rozpłakać.
- Wpadliście? -zapytała.
Wiktoria nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa
lecz pokiwała głową na "tak".
Nie mieliście zabezpieczeń?
Emilka zadawała serię pytań bez odpowiedzi, na które
Wiktoria zalała się łzami .Nagle przebudziła się gdy usłyszała.
-On o tym wie, a matka?
Tutaj padła odpowiedz głosem winnej osoby , był on cichy
i przerywany lecz na tyle głośny ,że dało się coś zrozumieć.
-Nie. Tylko ty to wiesz.
Nagle Emilka zrozumiała podeszła do niej i ją przytuliła
mówiąc:
-Będzie dobrze, pomogę ci.-i padło pytanie- Powiesz mu,
to Kacpra ?
-Tak- odezwała się głosem cichszym od myszy- powiem
mu o 18.00 . Jak on na to zareaguje? Może będzie chciał
je usunąć.
- Nie -krzyknęła- tylko nie to. Nie pozwolę ci na to.
Zapadła cisza ,nie trwała ona długo ponieważ zabrzmiał
dzwonek.
Po ostatniej jakże fascynującej lekcji religii Wiktoria poszła
do lasku i rozmyślała siedząc przy strumyku. Wokół niej
były zwisające konary drzew na których siedziały i ćwierkały
wspaniałą pieśń słowiki. Każda roślina budziła się do życia ,
miała piękne kwiaty, a woda lała się i lała. Płynęła w niej
mała żabka , którą Wiktoria obserwowała .Raz skakała z jednej
na drugą skałę , później chowała się podwodą aż w końcu
ucieka.
Wiktoria uznała ,że musi już wracać więc zabrała swoją torbę
i ruszyła do domu.
C.d.n....
Pozdrawiam
; *
Bardzo fajnie napisany + super blog :)
OdpowiedzUsuńaleksandraa-blog.blogspot.com
Super ! Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :-)
OdpowiedzUsuń