sobota, 9 marca 2013

Rozdział IV

Po nie przespanej nocy u Emilki siedziała  na parapecie
i patrzyła w okno zastanawiając się co ma zrobić. Powiedzieć
tacie o romansie mamy czy nie. To ją coraz bardziej męczyło.
Co będzie dalej? Widziała że tata prędzej czy później się o tym
dowie. Nie chciała go zadręczać swoimi problemami, ale już 
minęło sporo czasu i sam się domyśli. Może lepiej jeśli dowie się
on tego od niej. Tak, ale najpierw powinien się dowiedzieć o romansie. 

Emilka nagle obudziła się i spojrzała na swoją smutną i zrozpaczoną
przyjaciółkę.
-Choć pójdziemy coś zjeść i do szkoły.
-No a możemy pójść przez lasek?- spytała Wika.
-Chyba nie zdążymy. Może pójdziemy po szkole.
-No dobra.
Emilka pobiegła do łazienki przebrać się. Później wzięła śniadanie
żeby mogły zjeść w drodze do szkoły, bo nie zdążyłyby na lekcje.

Po przejściu niewielkiego odcinka drogi Wiktoria zasłabła.
- Emi daj mi reklamówkę!
Emilka szukała po torbie reklamówki. Szybko wyciągnęła i podała
koleżance. No i jak można było się spodziewać dziewczyna 
zwymiotowała.
-No pięknie ,zaczęło się.
Dziewczyna odprowadziła Wiktorię do swojego domu, a sama 
pobiegła do szkoły.
Wiktoria wiedziała że to w końcu się wyda i nie ma sensu tego
ukrywać , dlatego kiedy tylko jej tata przyjedzie z delegacji ona sama
mu to powie. Nie ważne jakie będą tego konsekwencje. On się musi 
dowiedzieć . A matki to ona nawet nie chce widzieć. Nie trudno jej się 
dziwić.
Nagle zadzwonił dzwonek i weszła do domu Emilka ze złą wiadomością.
-Słuchaj Wika twoja mama była dzisiaj w szkole!
-Co?!
- Chodź.- po tym poszła z Wiką do swojego pokoju- Chodzi o to ,że
powiedziałam jej że ciebie u mnie nie było i nie wiem gdzie ty jesteś.
-No co ty, teraz pójdzie na policję i zgłosi zaginięcie.
-Ale nie wiedziałam co powiedzieć.
-Oj ty głupia...
-Może zadzwonię do niej i powiem że przyszłaś.
-Do niej? Nigdy! Zadzwonię do taty i mu opowiem ,opowiem
o wszystkim!!!
-Dobra , tylko ciszej.
Wiktoria wzięła telefon do ręki i wykręciła numer. Przyłożyła go do ucha
i uspokoiła tatę. Umówiła się ,że gdy wróci ma się z nią spotkać. Ona ma
mu coś do powiedzenia...

piątek, 8 marca 2013

Rozdział III

Otwierając drzwi usłyszała ,że jej mama z kimś
rozmawia. Mówiła czułe słówka , ale to na 
pewno nie do taty , który nie mógł używać telefonu
w pracy ,a przecież jakby z koleżanką rozmawiała
to by się do niej tak nie zwracała.
Wiktoria wiele nie myśląc wkroczyła do domu . Jej
matka przeraziła się i szybko rozłączyła.
-Cześć skarbie!- powiedziała przestraszonym głosem
-Mamo z kim ty rozmawiałaś?- zapytała podejrzliwie 
-Z Wiolą.- powiedziała jakby chciała stłumić swoje 
zmieszane uczucia.
-Aha... Jest obiad?
-Nie ma. Jeśli chcesz coś zjeść to idź z Emilką na 
miasto, albo najlepiej to u niej nocuj.
-Czemu?
-A tak po prostu. Dawno u niej nie nocowałaś...
Myślałam że ucieszysz się z mojego pomysłu.
-No pewnie ,ale...
-Ale co?
-Aaa... już nic.
-Tata jedzie dzisiaj w delegację ,a ja robię sobie 
damski wieczór z koleżankami.
Wiktoria zauważyła ,że jej mama coś knuje, ale
nie wiadomo czy jej przypuszczenia są prawdziwe.
Dziewczyna wyszła z bloku do chłopaka żeby mu 
powiedzieć co się wydarzyło. Szybkim krokiem
szła lecz przy samym domu chłopaka poczuła się 
niepewnie i zaczęła się cofać. Jednak w końcu 
uznała że on też ma prawo to wiedzieć więc zapukała.
Drzwi otworzył jej Kacper i zaprosił do domu.
-To co się w końcu stało?- spytał zaintrygowany.
-No wiesz ...- wtedy z jej oczu zaczęły spływać łzy 
raz z jednego oka , raz z drugiego-... jestem w ciąży.
Jak to?!- krzyknął zbulwersowany.
W milczeniu zastanawiała się czy dobrze zrobiła 
mówiąc mu to.
-Twoja mama o tym wie?
-Tu problem jest większy ona ma chyba romans z
kimś.- powiedziała Wiktoria złamanym i cichym 
głosem- Będę dzisiaj nocować u Emilki.
Tymi słowami zakończyła rozmowę z Kacprem
i wyszła z jego domu. 
Po drodze weszła do Emilki i opowiedziała co 
słyszała od mamy i poprosiła czy może u niej nocować.
Opowiedziała też o rozmowie z Kacprem. Była 
kompletnie załamana.
Poszła z Emilką po swoje rzeczy do domu ,a tam 
zastała jakiegoś faceta na wpół rozebranego ,na 
którym siedziała jej mama.
- Co to ma być?!
Wzięła swoje rzeczy i wybiegła zatrzaskując drzwi.
-Emilka widziałaś co to było?!
-No współczuje ci. Najpierw dziecko, teraz to.
-Boże , co mój tata na to powie. On tak bardzo ją
kochał...

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział II

Podszedł do niej jej chłopak - Kacper.
-One znowu cię wkurzyły -powiedział- Nie
przejmuj się nimi.
-Wiesz akurat one mnie tylko doprawiły, od
wczoraj jestem potwornie zła i nie wiem co zrobić.
-Ale o co chodzi?- spytał.
-Później ci powiem -powiedziała -Spotkajmy się,
to nie jest dobry pomysł żebyśmy rozmawiali o tym
w szkole.
-Czemu?
-Zobaczysz.
- Dobrze- powiedział- Może spotkamy się
u mnie w domu o 18.00?- zaproponował.
-Okej.
I pognali czym prędzej do klasy.

Po jakże ciekawych lekcji historii i wielu innych
zniewalająco ciekawych lekcjach. Przyszedł czas na
długą przerwę , która trwała pół godziny. Wszyscy na
nią czekali , jak codzień . Wiktoria wyleciała z sali jak
strzała i poleciała na stołówkę do Emilki, która chodzi
do równoległej klasy.
-Przeczytałaś mojego SMS'a?- spytała.
-Oczywiście-- odpowiedziała- O co więc chodzi?
-Wiesz jestem dopiero w gimnazjum, na szczęście w
ostatniej klasie. Mam chłopaka więc wiesz ...- mówiła
tak jakby zaraz miała się rozpłakać.
- Wpadliście? -zapytała.
Wiktoria nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa
lecz pokiwała głową na "tak".
Nie mieliście zabezpieczeń?
Emilka zadawała serię pytań bez odpowiedzi, na które
Wiktoria zalała się łzami .Nagle przebudziła się gdy usłyszała.
-On o tym wie, a matka?
Tutaj padła odpowiedz głosem winnej osoby , był on cichy
i przerywany lecz na tyle głośny ,że dało się coś zrozumieć.
-Nie. Tylko ty to wiesz.
Nagle Emilka zrozumiała podeszła do niej i ją przytuliła
mówiąc:
-Będzie dobrze, pomogę ci.-i padło pytanie- Powiesz mu,
 to Kacpra ?
-Tak- odezwała się głosem cichszym od  myszy- powiem
mu o 18.00 . Jak on na to zareaguje? Może będzie chciał 
je usunąć.
- Nie -krzyknęła- tylko nie to. Nie pozwolę ci na to.
Zapadła cisza ,nie trwała ona długo ponieważ zabrzmiał 
dzwonek.

Po ostatniej jakże fascynującej lekcji religii Wiktoria poszła 
do lasku  i rozmyślała siedząc przy strumyku. Wokół niej 
były zwisające konary drzew na których siedziały i ćwierkały
wspaniałą pieśń słowiki. Każda roślina budziła się do życia ,
miała piękne kwiaty, a woda lała się i lała. Płynęła w niej 
mała żabka , którą Wiktoria obserwowała .Raz skakała z jednej 
na drugą skałę , później chowała się podwodą aż w końcu 
ucieka.
Wiktoria uznała ,że musi już wracać więc zabrała swoją torbę 
i ruszyła do domu.


C.d.n....

Pozdrawiam
; *

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział I

Wiktoria siedziała skulona w kącie pokoju. Była na siebie zła.
 Co miała zrobić ? Nikt jej nie chciał pomóc . Tylko rozmyślała nad 
tym czemu to się stało. Jeszcze nigdy jej się to nie przydarzyło. To
 było jej marzeniem ..... ale nie teraz! Wszelkie sprzeczki z rodzicami były dla 
niej jeszcze bardziej dołujące. Pytanie "dlaczego ja?" zadawała sobie tyle razy co 
wchodziła do swojego pokoju. Nie wiedziała jak z tym żyć.
 Co robić ? Jedyna myśl jaka wpadła jej do głowy to zwierzyć się koleżance , 
najlepszej przyjaciółce , ale był już wieczór i nie mogła iść do
 Emilki. Wysłała do niej wiadomość SMS:

Spotkajmy się
jutro po szkole.
Muszę Ci coś 
powiedzieć. 

 Ułożyła się do snu myśląc jak jej to wyznać.

Rano w pośpiechu zaczęła się ubierać. Nie było na nic czasu. 
Szybkim krokiem ruszyła do  kuchni , która była mała 
, ale jak na trzy osoby nie była potrzebna większa .
 Siedziała tam już jej matka Ada:
-Dzień dobry! Masz tutaj śniadanie zjedz całe , a tu zostawiam 10 zł na 
drugie śniadanie . Ucz się pilnie. - mówiła popijając kawę i po krótkiej
 chwili zaczęła się zbierać - Ja już lecę do pracy . Pa . 

Wiktoria niewiele myśląc zabrała 10 zł i zaczęła jeść śniadanie. 
Poczuła  ,że po raz pierwszy jej matka rano nie była zła ,nie 
krzyczała na nią , to było dziwne . Chyba stało się coś 
co zmieniło pogląd jej matki. 

Dziewczyna po chwili wyszła z bloku i powędrowała
do szkoły jej ulubioną drogą przez mały lasek.
Płynął tam przecudowny strumyk wody.Właśnie
tam Wiktoria czuła się tam najlepiej . Położyła torbę 
i pobiegła by móc siąść przy strumyku i rozmarzyć się 
,lecz tylko na chwilę ,bo musiała już iść do szkoły.
 Znowu dopadła ja szara rzeczywistość i jej niezręczny problem.

Kiedy znajdowała się  już przy szkole zauważyła 
grupkę głupich dziewczyn z III f .Podeszły do niej
i zaczęły się z niej wyśmiewać :
- Hej!- powiedziała Zośka - Co tam, była przecena 
w lumpeksie? Ha, ha ,ha!
Dziewczyna skrzywiła się .
-No co Wiktoria ,jestęś przecież taka fajna to 
czemu się tak ubierasz ?! .- krzyknęła inna. 
-Ona kupuje ciuchy tylko w szmateksie.-dodała Kaśka
-A wy ... ubieracie się w sklepie "Centrum Szmat "- krzyknęła
Wiktoria ze złości i wleciała do szkoły jak grom z jasnego 
nieba.

C.d.n.....



Pozdrawiam
: *